Internetowe Archiwum KPN - strona glowna
najwazniejsze dokumenty kpn z l. 1979-1993
teksty polityczne Leszka Moczulskiego z l. 1973-2004
inne dokumenty
Historia KPN
procesy polityczne kierownictwa kpn
encyklopedia kpn
czytelnia prasy kpn
wspomnienia dzialaczy  kpn
najwazniejsze publikacje nt. kpn
historia marszow szlakiem I Kompanii Kadrowej w l. 1981-1990
forum bylych dzialaczy kpn
kontakt z administratorem

Marsze Szlakiem I Kompanii Kadrowej

Kadrówka 1981

Jerzy Bukowski: Pierwsze lata mojej obecności pod kopcem Józefa Piłsudskiego na Sowińcu kojarzą mi się — oczywiście oprócz taczek i łopat, przy pomocy których dźwigaliśmy zrujnowaną na polecenie komunistycznych władz Mogiłę Mogił — z trzema środowiskami. Byli to: 

 

legioniści, harcerze i działacze Konfederacji Polski Niepodległej.

 

Pierwsi byli dla mnie żywym symbolem najnowszej historii z jej wszystkimi zakrętami, na których raz uwielbiano ich jako wskrzesicieli i obrońców niepodległości, kiedy indziej wykpiwano i represjonowano jako „sanacyjnych bawidamków” i „winowajców klęski wrześniowej”. Bez ich energii (chociaż z początkiem lat 80. ubiegłego wieku byli już mocno starszymi panami), zapału i wiary w młode pokolenia podobnie jak oni myślących rodaków, nie rozpoczęlibyśmy skutecznego dzieła odnowy kopca noszącego imię Komendanta. Niekwestionowanym liderem tego środowiska był śp. major Józef Herzog. Na piłsudczykowskie uroczystości (m. in. spotkania opłatkowe, organizowane w klasztorze O.O. Dominikanów przez niestrudzonego kapelana spod Monte Cassino - Ojca płk. Adama Studzińskiego) i rocznice przyjeżdżał z Zakopanego generał Mieczysław Boruta–Spiechowicz, w przedwojennym mundurze, z podhalańskim piórkiem przy czapce. 22 marca 1981 roku, podczas pierwszej po 1945 roku ceremonii złożenia w Kopcu kolejnych ziem z pól bitewnych i miejsc kaźni Polaków wygłosił on płomienne przemówienie, zakończone proroczym okrzykiem: „Już świta!”.

 

Z drugimi byłem związany od dzieciństwa, przechodząc wiele szczebli harcerskiej hierarchii w szczepie „Żurawie”, którym przyszło mi przez 12 lat kierować. Ponieważ staraliśmy się być wierni przedwojennym ideałom służby Bogu, Polsce i bliźnim, udział zarówno w uroczystościach pod kopcem Piłsudskiego, jak przy jego remoncie znakomicie realizował ten element skautowego wychowania. Oczywiście na Sowińcu pojawiali się także członkowie innych szczepów, którymi kierowali porządni instruktorzy, zachęcani przeze mnie do jak najczęstszych (nie tylko świątecznych) wizyt w tym sanktuarium krwi polskiej, będącym wówczas zarazem obiektem społecznej renowacji. 

    

Trzecią grupę stanowili ludzie, z którymi stykałem się podczas patriotycznych uroczystości na Wawelu i przy Grobie Nieznanego Żołnierza już pod koniec lat 70. Wielu z nich zasiliło potem szeregi KPN, a także wstąpiło do Komitetu Opieki nad Kopcem.

    

Piotr Maria Boroń: Pod patronatem Komitetu od roku 1981 odbywały się w dniach od 6. do 12. sierpnia Marsze Szlakiem I Kompanii Kadrowej na trasie Kraków–Kielce. 

 

Pomysłodawcami odrodzenia tej przedwojennej tradycji byli działacze Zarządu Regionu „Solidarności” w Kielcach: Przemysław Witek, Robert Kulak i Joanna Korpasówna.

 

Komendantem I Marszu był płk Józef Teliga, ale od Michałowic marsz prowadziłem de facto ja, bo płk Teliga nie brał dalej udziału w Marszu zajęty sprawami „Solidarności” Rolników, której był przewodniczącym. Popularna „Kadrówka” stała się w latach 80–tych stałym punktem wakacyjnego kalendarza patriotycznej młodzieży Krakowa.

    

Marek Bik: W sierpniu 1981 roku wraz z Jurkiem Mohlem wzięliśmy udział w pierwszym powojennym Marszu Szlakiem I Kompanii Kadrowej. W związku z tym 

 

11 listopada 1981 roku odebraliśmy na Wawelu odznakę upamiętniającą udział w Marszu

 

wzorowaną na legionowej odznace „Za Wierną Służbę”. W uroczystości brał udział mjr Józef Herzog. W latach 1981–1984 Jurek Mohl, Witek Tukałło i ja, mieliśmy tajną bazę w pomieszczeniach przy Kopcu Piłsudskiego na Sowińcu. Mieliśmy tam ukryte różne rzeczy.

    

Jerzy Mohl: Początkowo traktowaliśmy marsz jako atrakcyjne spotkanie z historią, lecz bardzo szybko okazał się imprezą kojarzącą ludzi o określonych poglądach. Sam marsz w 1981 roku był bardziej projektem propagandowym przeprowadzonym pod skrzydłami „Solidarności”, którego zadanie polegało na wskrzeszeniu idei marszów przedwojennych. Według mnie największym jego osiągnięciem było zintegrowanie środowiska niepodległościowego w Krakowie przynajmniej na poziomie znajomości personalnych. W czasie marszu poznałem bardzo wielu ludzi, z którymi później los pozwolił mi działać i od których tak wiele zależało. Część z nich była już członkami KPN, inni wstąpili później. Poznałem wtedy Wojtka Pęgiela, Staszka Tatarę, Mietka Majdzika, Wojtka Słowika i Witka Tukałłę, z którym znajomość spowodowała, że parę miesięcy później wstąpiłem w szeregi Konfederacji. 

    

Pod względem organizacyjnym marsz miał sporo niedociągnięć, a zwłaszcza nie do końca przemyślanych szczegółów, takich jak np. poruszanie się po asfalcie w upale wzdłuż E-7, co powodowało niesamowite urazy stóp uczestników. Najbardziej cierpiał Staszek Tatara, który szedł chyba tylko siłą woli, bo od trzeciego dnia przy każdym postoju po prostu padał na ziemię. Doszedł jednak do końca. Staszek to wielki twardziel i zawsze później można było na nim polegać.

    

Szczególna była atmosfera tego pierwszego od II wojny światowej Marszu Kadrówki, gdzie nagle 

 

spotkały się trzy pokolenia.

 

    

Pierwsze pokolenie to żyjący jeszcze wówczas legioniści Piłsudskiego, z którymi mieliśmy spotkanie w Prandocinie.

    

Drugie to pokolenie akowców i żołnierzy powojennego podziemia.

    

Trzecie nasze pokolenie, urodzonych po wojnie i od początku urabianych przez komunistyczną propagandę. Staraliśmy się jednak różnymi sposobami zdobyć wiedzę o poprzednich ogniwach łańcucha pokoleń, do którego należeliśmy, aby dopiąć swoje, licząc, że będzie równie mocne.

    

Największe znaczenie dla mnie osobiście miało spotkanie z legionistami. Opowieści tych starych ludzi, którzy przeżyli tak wiele i byli świadkami tak niezwykłych wydarzeń w dziejach naszego kraju, a jednocześnie potrafili o tym mówić nie na koturnach i bez przygniatającego patosu, było jak antidotum na truciznę komunistycznej propagandy i zakłamania. Zakłamanie to, pomimo trwającego „karnawału Solidarności”, otaczało nas ze wszystkich stron. Opowieści legionistów były najwspanialszą lekcją historii, w której uczestniczyłem. Gdy spotkanie z legionistami w pierwszym dniu dobiegło końca, następne postoje wypełniały nam opowieści akowców, równie interesujące. 

    

Kiedy dzisiaj po latach wspominam te chwile, uświadamiam sobie, jak szybko nawiązywała się międzypokoleniowa nić porozumienia, która później pozwalała na wspólne działania, mimo często ogromnej różnicy wieku. Ta międzypokoleniowa współpraca prawdopodobnie wynikała z innego wychowywania młodych ludzi w tamtym czasie, gdzie pazur młodości nie był przeciwieństwem elementarnego szacunku dla starszych, a formuła „róbta co chceta” nie wchodziła w grę.

    

Do uczestników marszu w 1981 roku przemawiał Stanisław Kuś (członek Zarządu Regionu, sympatyk, a potem członek KPN). Dziś wspomina: Zacząłem cytatem z Piłsudskiego tak, jakbym to mówił ja sam do uczestników marszu. Dopiero potem powiedziałem, że to był cytat.

     

Słowa Piłsudskiego zabrzmiały wtedy, w 1981 roku, zaskakująco aktualnie i profetycznie. 

 

Słuchający tych słów młodzi ludzie mieli prawo czuć się i czuli się „kolejną zmianą w długiej sztafecie pokoleń Polaków walczących o niepodległość". I dziś możemy powiedzieć, że podobnie jak ich poprzednicy z 1914 r., a także z 1944 r., zdali egzamin historii. 

    

Odtąd nie ma ani Strzelców, ani Drużyniaków. Wszyscy, co tu jesteście zebrani, jesteście żołnierzami polskimi. Znoszę wszelkie odznaki specjalnych grup. Jedynym waszym znakiem jest odtąd orzeł biały. Dopóki jednak nowy znaczek nie zostanie wam rozdany, rozkazuję, abyście zamienili ze sobą wasze dawne oznaki, jako symbol zupełnej zgody i braterstwa, jakie muszą wśród żołnierzy polskich panować. Niech Strzelcy przypną do czapek blachy Drużyniaków, a oddadzą im swoje orzełki. Wkrótce może pójdziecie na pola bitew, gdzie, mam nadzieję, zniknie najlżejszy nawet cień różnicy między wami.

     Żołnierze!

     Spotkał was ten zaszczyt niezmierny, że pierwsi pójdziecie do Królestwa i przestąpicie granicę rosyjskiego zaboru, jako czołowa kolumna wojska polskiego, idącego walczyć za oswobodzenie ojczyzny. Wszyscy jesteście równi wobec ofiar, jakie ponieść macie. Wszyscy jesteście żołnierzami. Nie naznaczam szarż, każę tylko doświadczeńszym wśród was pełnić funkcje dowódców. Szarże uzyskacie w bitwach. Każdy z was może zostać oficerem, jak również każdy oficer może znów zejść do szeregowców, czego oby nie było... Patrzę na was, jako na kadry, z których rozwinąć się ma przyszła armia polska, i pozdrawiam was, jako pierwszą kadrową kompanię”.

     Co do ostatniego zdania powyższego tekstu – los zrządził inaczej. Uczestnicy tych pierwszych historycznych marszów zostali w wolnej Polsce na marginesie polskiej polityki. 

 

 Publikowane powyżej wspomnienia wykorzystane zostały w książkach Mirosława Lewandowskiego i Macieja Gawlikowskiego poświęconych historii RPCiO i KPN w Krakowie: "Prześladowani, wyszydzani, zapomniani... Niepokonani. ROPCiO i KPN w Krakowie 1977-1981", Kraków, 2009 oraz "Gaz na ullicach. KPN w Krakowie. Stan wojenny 1981-1982", Kraków, 2012.

 

 Zdjęcia pochodzą ze zbiorów prywatnych uczestników "kadrówki". Autorzy zdjęć są nieznani.

ulotka z marszu

 Ulotka z marszu

Trasa marszu

Trasa marszu

zdjęcie

Pamiątkowe zdjęcie przy pomniku 

w Michałowicach, postawionym 

w miejscu, gdzie żołnierze I Kompanii 

Kadrowej obalili słupy graniczne 

państw zaborczych i przekroczyli 

granicę byłej "kongresówki", 

wkraczając na teren zaboru rosyjskiego.

zdjęcie

Od lewej: Jerzy Żebrowski 

(z proporcem), Andrzej Izdebski, Jerzy Mohl, Wojciech Słowik (z tablicą Marszu), Mieczysław Majdzik, nn (z flagą).

 

zdjęcie

Wejście "kadrówki" do Jędrzejowa. 

Na czele Wojciech Słowik (z flagą) 

oraz Jerzy Żebrowski (z proporcem). 

W drugim szeregu pierwszy z lewej -

- Wojciech Pęgiel.

zdjęcie

Wejście "kadrówki" 

do Jędrzejowa, cd.

zdjęcie zdjęcie
zdjęcie zdjęcie
zdjęcie

Pamiątkowe zdjęcie uczestników

I "kadrówki" na tle ruin zamku 

w Chęcinach

 

 zdjęcie

Od lewej: Andrzej Izdebski (z plecakiem i menażką), Jerzy Mohl, Marek Bik,  Mieczysław Majdzik,  Wojciech Słowik 

(z tablicą).

zdjęcie zdjęcie 
zdjęcie zdjęcie

 

 

.