E-Archiwum KPN

Leszek Moczulski

Wystąpienia sejmowe 

1 lutego 1992 - projekt uchwały o uznaniu decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego za nielegalną 

14 punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości oraz Komisji Ustawodawczej o poselskim projekcie uchwały w sprawie uznania decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego za nielegalną oraz powołania Komisji Nadzwyczajnej (druki nr 18 i 59).

Poseł Leszek Moczulski:

            Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Nie przypuszczałem, że będę dzisiaj zabierał głos, tak jak zresztą wielu innych posłów, którzy wypowiadali się na tej sali. Kilkadziesiąt minut temu jednak, najzupełniej przypadkowo, będąc poza tą salą, słuchałem transmisji radiowej, szczęśliwie dzisiaj jest transmisja radiowa całych obrad, inaczej niż wczoraj. Otóż śledząc tę transmisję usłyszałem wypowiedź z tej mównicy - nie chcę identyfikować twarzy, bo w radio twarzy nie widać (Wesołość na sali) - w której posunięto się do oszczerstw, że tematem obecnej debaty, że żądaniem, które wysunęła ˝Solidarność˝, są pieniądze dla kombatantów ˝Solidarności˝, są pieniądze dla kombatantów strajków, które niszczyły ojczyznę. Przeciwko temu trzeba stanowczo zaprotestować. Nie chodzi o to, że komuś się należą odszkodowania, o czym zresztą za chwilę, chodzi o odpowiedzialność moralną i historyczną, chodzi o to, czy ręka podniesiona na własny naród ma zostać potępiona czy też pocałowana.
           Słuchamy tutaj całego wielkiego uzasadnienia, dlaczego stan wojenny musiał nastąpić, całego wielkiego odwoływania się do historii, odwoływania się do konieczności dzisiejszego współdziałania, widzimy też tutaj, jak się leje krokodyle łzy nad emerytami, których renty mają być zagrożone, ponieważ rzekomo chce się odszkodowań dla ludzi, których jakoś tam porepresjonowano w stanie wojennym.
          Po pierwsze, może te odszkodowania są naprawdę potrzebne, choć nikt o nie tutaj nie wnosi. Padło przed chwilą nazwisko Andrzeja Słowika i przypomniała mi się scena, już zapomniana, właściwie nie scena, przypomniał mi się ten głuchy odgłos, jak głowa Andrzeja Słowika biła (Mówca uderza ręką w pulpit) o cement, gdy go ciągnęli korytarzem przed moją celą. Był już nieprzytomny, nawet nie krzyczał. I przypomniała mi się z tego samego więzienia scena, kiedy funkcjonariusz więzienny, jakiś pomocnik lekarza czy felczer, płakał. Przyszedł do mnie i płakał. Mówił: Ja już dłużej tego nie wytrzymam, to są męczarnie. Ja jestem człowiekiem i dłużej tego nie wytrzymam. Codziennie od miesięcy muszę uczestniczyć w odżywianiu siłą Andrzeja Słowika, podczas którego on się prawie że dusi, i to jest tortura, której ja, który mu to wbijam do gardła albo do nosa, już dłużej nie wytrzymam. Oprawca nie wytrzymywał. Czy Andrzej Słowik zażądał pieniędzy dla siebie? Czy Andrzej Słowik wziął pieniądze dla siebie? Jeżeli tutaj na tej sali podnosi się motyw pieniędzy, to może ten człowiek i wielu innych ludzi, którzy za to, że mordowali, biorą wysokie emerytury, dzisiaj na rzecz emerytów z tych swoich wielomilionowych emerytur dobrowolnie zrezygnują, ot tak do średniej krajowej, nic mniej. Ci, którzy byli przez całe lata właścicielami Polski Ludowej i którzy dzisiaj świetnie z tego nadal żyją, może zaczną rezygnować, zamiast wycierać gęby Andrzejem Słowikiem, który jeśli wziął pieniądze, to na inny cel, i żeby pokazać, że to jest taka rzeczywistość, w której oprawcy mają prawo do pieniędzy, a ofiary nie.
           Przecież nie chodzi tutaj o emerytury, nie chodzi tutaj nawet o potępienie kogokolwiek. Wyrok wydała historia i nie musi go już wydawać, tak samo jak na targowicę. Na wszystkich zdrajców wyroki wydaje historia, nie trzeba na to czekać. Mówicie państwo o teraźniejszości. Żeby wejść do tej teraźniejszości, to trzeba na to zasłużyć (Oklaski), trzeba się rozliczyć, ja to już kiedyś publicznie mówiłem panom posłom Kwaśniewskiemu i Cimoszewiczowi, a teraz mogę tylko powtórzyć w tej sali. Wielu ludzi w Polsce było w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i są na tej sali tacy, którzy już kilkadziesiąt lat temu, ćwierć wieku temu, woleli więzienie niż należeć do tej partii. Ci ludzie dawno pokazali, jakiego wyboru dokonali. Państwo sami zdecydowaliście, że jesteście kontynuatorami pewnego nurtu politycznego. Przecież nikt was nie zmuszał do uznania się za jego kontynuatorów. Każdy może być w Polsce kontynuatorem najbardziej radykalnej lewicy i przecież nikt nie ma do was pretensji o to, że chcecie nawiązywać do tradycji lewicy, tylko pretensja jest o to, że nie chcecie wytłumaczyć się z dziedzictwa zdrady narodowej. (Oklaski) (Głosy z sali: Czas! Czas! Czas!) I to nie jest...

 

Wicemarszałek Dariusz Wójcik:

          Panie pośle, proszę kończyć.

Głosy z sali:

          Panie marszałku, czas!


Poseł Leszek Moczulski:

           I to nie jest tak...
          Już kończę.
          I to nie jest tak, że my mamy pretensję, że wy jesteście z lewicy, my mamy pretensję, że wy jesteście z PZPR, to znaczy, rozszyfruję ten skrót...

Głosy z sali:

          Czas! To niedopuszczalne!

 

Poseł Leszek Moczulski:

...płatni zdrajcy, pachołki Rosji. (Oklaski) I albo się panowie odetniecie od takiej przeszłości, albo nie dziwcie się, że nie będziemy wśród nas...

 

Wicemarszałek Dariusz Wójcik:

          Panie pośle, proszę kończyć.

Poseł Leszek Moczulski:

 ...widzieli dla was miejsca. (Oklaski)
(Protesty z ław poselskich SLD)
(Głos z sali: Mamy prawo po takim ataku! Wniosek formalny!)


Wicemarszałek Dariusz Wójcik:

          Proszę państwa, jest to pierwszy...
         (Poseł Aleksander Kwaśniewski: Panie marszałku, mamy prawo po takim wystąpieniu!)
        (Głosy z sali: Lista jest otwarta! Można się zapisać się do głosu!)
         Panie pośle, nie ma... Chwileczkę, proszę o spokój. Proszę państwa, po raz pierwszy w tej debacie ponaglałem o kończenie wypowiedzi i po raz pierwszy przerwałem wypowiedź.    Wielu posłom przedłużałem...
         (Głosy z sali: To sala przerwała!)
Wcześniej ja przerwałem i proszę ze mną na te tematy nie dyskutować z sali. Można zapisać się do głosu. (Oklaski)
          Proszę państwa, regulamin tymczasowy Sejmu w trybie art. 75, zwrócił się o to pan poseł Marek Markiewicz, przewiduje możliwość sprostowania wypowiedzi dotyczącej zmiany, przeinaczenia wypowiedzi któregoś z posłów.(Poseł Aleksander Kwaśniewski: Tak, to sprostowanie.)
          Panie pośle, w tym trybie, art. 75, wcześniej zgłosił się pan poseł Marek Markiewicz. Tak że proszę bardzo w kolejności.
          Przepraszam, pragnę jeszcze przypomnieć, że w tym trybie wypowiedzi są krótsze.
         Proszę, panie pośle.


Poseł Marek Markiewicz:

[...]


Wicemarszałek Dariusz Wójcik:

            Dziękuję.
           (Poseł Aleksander Kwaśniewski: W trybie art. 75.)
           Udzielam panu głosu.
          (Posłowie klaszcząc nie pozwalają rozpocząć wypowiedzi.)
          Proszę państwa, proszę o zachowanie spokoju i umożliwienie wszystkim posłom wypowiedzenia się.


Poseł Aleksander Kwaśniewski:

          Nawet tych oklasków nie traktuję jako wystarczających przeprosin za słowa, które przed chwilą tutaj padły. (Wesołość na sali, oklaski)
          Chcę jednak powiedzieć jasno, iż jeżeli chodzi o wypowiedź pana posła Moczulskiego, oczekuję, iż posłowie Klubu Parlamentarnego Sojuszu Lewicy Demokratycznej zostaną przeproszeni, ponieważ są posłami Sojuszu Lewicy Demokratycznej wybranymi w demokratycznych wyborach i jakiekolwiek próby obrażania ich czy wypowiadanie sformułowań, które są obraźliwe, są niedopuszczalne zarówno w tej sali, jak i gdziekolwiek indziej. (Poruszenie na sali) Rozumiem emocje, które towarzyszą tej debacie, ale sądzę, że obrażanie, sposób atakowania, agresywność, jaka przed chwilą została przejawiona, są po prostu niedopuszczalne, także jeśli chodzi o regulamin tymczasowy Sejmu, a przede wszystkim kulturę polityczną, która powinna nas obowiązywać. Dopóki pan przewodniczący i pan poseł Moczulski nie przeprosi szczególnie za ostatnią część wystąpienia, nie widzę możliwości uczestniczenia w dalszym ciągu tej żenującej debaty. Dziękuję bardzo.
          (Posłowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej - Klubu Parlamentarnego opuszczają salę plenarną.)
          (Głosy z sali: Mogą wyjść na zawsze!)

 

 

 

Stenogram z całego posiedzenia.

. . . .